POLACY I MAROKAŃCZYCY – 7 PODOBIEŃSTW

Ok. Ciężki temat, gdzie Maroko, a gdzie Polska! Daleko od siebie oba kraje położone, inny klimat, inna kultura, religia, można by powiedzieć inne wszystko! Ja jednak uparta jestem i jakieś podobieństwa znaleźć muszę. Czy to w ogóle możliwe? Zaraz się okaże, sama do końca nie jestem pewna, czy nie porywam się z motyką na słońce. 😉

polska-vs-maroko-3

Chciałabym przy okazji zaznaczyć, że jakkolwiek niektóry punkty mogłyby wydać się niektórym czytelnikom kontrowersyjne, to nie leży w mojej intencji urazić niczyich uczuć, ani wypowiadać się za każdego z osobna. Jak zwykle – wpis ten to moje luźne obserwacje zarówno społeczeństwa, w którym się urodziłam, jak i społeczeństwa, które dopiero zaczynam poznawać. Podchodzę do tych kwestii z dystansem, ludzie są różni, doświadczenia i wychowanie indywidualnych jednostek również nie muszą być jednakowe. Ważne, żeby niektóre nasze przywary bądź cechy charakterystyczne traktować z przymrużeniem oka! 🙂

polska-vs-maroko-2

1. PODEJŚCIE DO RELIGII ORAZ TRADYCJI

Jakby na to nie patrzeć, zarówno Maroko jak i Polska są krajami dość konserwatywnymi, w których religia oraz tradycja odgrywają niemałą rolę. Święta i tradycje są pielęgnowane również na szczeblu przedstawicieli władzy najwyższej, dających przykład społeczeństwu. Polski prezydent składa narodowi życzenia świąteczne z okazji Bożego Narodzenia, a król w Maroku błogosławi wszystkich obywateli podczas muzułmańskiego święta paschy Id al-Adha. Jednak czasem z tą religią jest nie po drodze i wtedy zarówno Polak jak i Marokańczyk znajdzie wymówki. Mam na myśli różnego rodzaju imprezy, w Polsce przecież każdy klub jest otwarty, nikomu nie przyszłoby do głowy zamykać, albo się nie wybrać, nawet jeśli właśnie adwent trwa w najlepsze, albo jeszcze lepiej, post wielkanocny. W Maroku organizuje sie mnóstwo koncertów i imprez, kluby istnieją i mają się dobrze, a  przecież ponoć muzyka to nie tak do końca po drodze z islamem. Podsumowując, religia i tradycja są ważne w obu krajach, jednak nie do tego stopnia, czy od czasu do czasu nie pozwolić sobie na małą (albo i nie) imprezkę, lub innego rodzaju odstępstwo.

2. WSZYSCY SĄ CHORZY, WSZYSCY SĄ LEKARZAMI

Gdy polskiemu koledze, cioci czy wujkowi wspomnisz, że coś ci dolega, masz wysypkę na palcu, albo ugryzła cię pszczoła bądź pewien, że zostaniesz zasypany mniej lub bardziej naturalnymi sposobami na pozbycie się dolegliwości. Ciocia już przez to przechodziła, a nawet jeśli nie, to syn jej koleżanki przechodził i ta roślina, tabletka czy syrop na bank pomoże, więc łykaj syneczku. Podobnie jest w Maroku. Mało tego,  jeśli powiesz, że tę tabletkę dostałeś na przykład na ból gardła, zanim policzysz do dziesięciu w towarzystwie znajdzie się ktoś, komu właśnie zaczyna się chrypka i poprosi, byś podzielił się z nim specyfikiem. I zaraz się zaczną rozmowy o anginach i żeby gardło zasłaniać, bo ktoś gdzieś tam nie zasłaniał i potem nie mógł się wyleczyć.

3. NARZEKANIE NA OJCZYZNĘ

Każdy obywatel każdego kraju na ziemi znajdzie coś negatywnego na temat swojej ojczyzny – normalne. W tym punkcie bardziej chodzi mi o to, kto może to robić, a kto nie. Zatem w Polsce możemy jechać dosłownie po wszystkich i po wszystkim, pod warunkiem, że robimy to sami. Boże broń, żeby narzekał cudzoziemiec. Jeśli jeszcze zrobi to w sposób dowcipny, ok, pożartowaliśmy, pośmialiśmy się, a teraz jedz swoje pierogi. W Maroku duma narodowa plasuje się na podobnym poziomie. Uwielbiają oni słuchać o pochwałach na temat ich kraju, bogactwie architektury, a peany na temat ich kuchni to miód na ich uszy. Gorzej, gdy zwróci się uwagę na negatywne aspekty (np. dziury na drogach), wtedy obrócą rozmowę w żart i szybciutko wrócą do tematów przyjemnych.

4. RODZINA I SZACUNEK DO STARSZYCH

Obie nacje wykazują podobne podejście. W każdej rodzinie są problemy. Zawsze znajdzie się jakiś obrażony na cały świat kuzyn, wujek, który zanudza żartami i innymi głupotami, ciocia, która notorycznie dodaje za dużo soli do wszystkiego. Ale rodzina to rodzina. Dziadka, czy inną najstarszą osobę w rodzinnym gronie sadzamy na honorowym miejscu przy stole. Jest Wigilia, czy zakończenie Ramadanu, wszyscy spotykają się przy kolacji i swoje animozje chowają do kieszeni. Siedzą, jedzą i gadają, nie poruszając trudnych tematów, dzieci bawią się wokół.

5. ZDOLNOŚCI JĘZYKOWE

Mówi się, że ten, który od urodzenia włada językiem trudnym, nie będzie miał trudności z władaniem kolejnymi. Ani polski, ani tym bardziej arabski do najłatwiejszych nie należą. Ileż to razy mój mąż łamał sobie język na naszych szeleszczących zawijasach, bądź ja wytężałam gardło, by poprawnie wymówić jakieś słowo! Jednak fakt, że oboje posługujemy się na codzień językiem powszechnie uznanym za trudny sprawia, że nieco łatwiej załapać niuanse występujące w innych mowach. Znam mnóstwo niesłychanie utalentowanych rodaków w moim wieku, uczących się nowych języków wyłącznie z pasji i chęci poszerzania swoich horyzontów, jak i z przyczyn czysto pragmatycznych – znalezienia dobrze płatnej pracy. Marokańczycy również, na czele z moim mężem, niejednokrotnie udowodnili, że chwytanie obcych i nowych słów nie nastręcza im zbyt wielu trudności i uczą się ich naprawdę bardzo, bardzo szybko.

6.  WIARA W PRZESĄDY I TŁUMACZENIE SNÓW

Podobnie jak w Polsce, u Marokańczyków wiara w przesądy ma się całkiem nieźle. Czarne koty przechodzące przez jezdnię w obu krainach to zły omen. Marokanki nie chcą zapeszać i będąc w ciąży zwlekają z wyborem imienia dla potomka aż do  narodzin. Polacy za to non stop pukają w niemalowane i nikt nie lubi przechodzić pod drabiną. Niby to tylko drabina, ale z drugiej strony nigdy nic nie wiadomo, prawda?

7. TRUDNA MIŁOŚĆ DO DISCO POLO I MUZYKI SHABBY

U nas w Polsce na weselach bardzo często lecą hity disco polo. Nie znam osoby, która otwarcie przyznałaby, że lubi ten gatunek, jednak kiedy już te kawałki lecą, nagle okazuje się, że każdy bardzo chętnie do tego wywija, przy okazji znając wszystkie słowa. Natomiast na marokańskich weselach króluje rytmiczna i głośna muzyka shabby, dla mnie osobiście nie do strawienia (podobnie jak disco polo, no popatrz). W tym przypadku zachodzi podobna reakcja – żaden normalny Marokańczyk nie powie, że lubi shabby. Kiedy jednak na weselu wybrzmiewają bębny i znajome rytmy, marokańskie stopy same wyrywają się do tańca, wszyscy krzyczą, klaskają i kto ma biodra, ten nimi potrząsa.

Tym sposobem znalazłam AŻ siedem podobieństw. Jak na trzyletnie doświadczenie obcowania w mniejszym lub większym stopniu z marokańską kulturą nie jest źle. 😉 Różnic jest oczywiście więcej i napiszę o nich wkrótce. Jednocześnie mam nadzieję, że w miarę dalszego poznawania kultury Maroka będę mogła znaleźć więcej podobieństw między naszymi narodami. A gdyby ktoś miał coś do dodania – zapraszam do komentowania!

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s