ASILAH – NOCNE ZWIEDZANIE UROKLIWEJ MEDYNY

Wyjazd do Maroka to świetna opcja również dla tych, którzy uwielbiają podróżować na własną rękę. Ma to swoje liczne zalety – planujemy wszystko uwzgledniając wyłącznie własne upodobania oraz potrzeby, nie musząc oglądać się na nikogo. Wybierając się w podróż na własną rękę do Maroka warto pomyśleć w jaki sposób chcemy to robić i czy zamierzamy połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem oraz plażowaniem. Osobiście preferuję takie właśnie wakacje: zwiedzanie i plażowanie, mam wybór kiedy znudzi mi się jedno, bądź drugie. W tym wpisie opowiem o pięknym, nadmorskim miasteczku Asilah oraz jak znaleźć w nim dobry nocleg i na co uważać.

Asilah to niewielkie miasteczko położone na południowej trasie wiodącej z Casablanki do Tangeru. Decydując się na zwiedzanie północnego krańca Maroka postanowiliśmy na nocleg i plażowanie zakotwiczyć właśnie w Asilah. Był to strzał w dziesiątkę: rozwinięta baza turystyczna, liczne bary i restauracje, bliskość oceanu i szerokich plaż oraz cudowna medyna. To wszystko sprawia, że Asilah jest bardzo ważnym punktem na turystycznej mapie Maroka, aczkolwiek często pomijanym podczas zorganizowanych wycieczek. Można tu naprawdę odpocząć, ciesząc oczy widokiem oceanu, a wieczorem zwiedzać zakamarki starej, zabytkowej części miasteczka. Jej zaletą jest też lokalizacja. Leży bardzo blisko Tangeru, którego zwiedzanie można ograniczyć do jednego dnia i wieczorem zawinąć do zacisznego portu Asilah (używam tu oczywiście malowniczej, mam nadzieję, przenośni, gdyż w rzeczywistości odcinek z Asilah do Tangeru pokonaliśmy samochodem w mniej więcej półtorej godziny). Miasteczko znajduje się również niedaleko innej atrakcji turystycznej: słynnej Groty Herkulesa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Asilah sama w sobie również ma wiele do zaoferowania. Poza pięknymi plażami (a szczególnie jednej z nich, której zamierzam wkrótce poświęcić osobny wpis) ma piękną, przyjazną turystom medynę. Jej wijące się, wąskie uliczki obfitują w liczne lokalne warsztaty, malutkie butiki z biżuterią berberyjską, oraz wspaniałe przykłady arabskiej architektury. Ponieważ w dzień wycieczkowaliśmy do wspomnianych wyżej atrakcji lub plażowaliśmy, zwiedzanie asilijskiej medyny zostawiliśmy na wieczór. Jest to niezapomniane przeżycie, gdyby nie zmęczenie i obolałe nogi, mogłabym wędrować tym labiryntem aż do rana. Nie ma tam natrętnych handlarzy, wszyscy są bardzo wyluzowani i artystycznie nastawieni do świata (Asilah szczyci się liczną społecznością wszelkiej maści artystów, malarzy, rysowników oraz muzyków), a smaczku całości dodają przenikające się wszędzie hiszpańskie i arabskie wpływy. Gdzieniegdzie można usłyszeć wyśpiewywane nocą hiszpańskie piosenki przy akompaniamencie akustycznej gitary, a kilka zaułków dalej spotkać lokalnego artystę parającego się arabską kaligrafią. Atmosfera tego miejsca jest absolutnie niepowtarzalna.

JAK ZNALEŹĆ NOCLEG

Ze względu na rozwiniętą bazę turystyczną i naturalne zamiłowanie Marokańczyków do robienia pieniędzy gdzie tylko się da, znalezienie przyzwoitego miejsca do spania nie nastręcza problemów. Można nocować w licznych hotelach, można też zakwaterować się w prywatnym apartamencie. Właściciele mieszkań do wynajęcia stoją przy każdym wjeździe do miasta i pobrzękują kluczami. Nie sposób ich przeoczyć, ani pomylić z nikim innym. Warto, naprawdę warto negocjować ceny. Najczęściej wynajmowane są wyposażone w kuchnię i łazienkę partery lub poddasza prywatnych domów. Nam udało się znaleźć przestronne lokum położone na parterze z patio, kuchnią oraz łazienką, za które mój mąż wynegocjował cenę 60 euro od osoby za 3 noce. 

CZEGO UNIKAĆ

Asilah to miejsce turystyczne, a na turystów wszędzie czyhają pułapki, również kulinarne. Odradzam stołowanie się w restauracjach położonych przy samej promenadzie, bądź tuż przy głównej bramie medyny. W najlepszym przypadku jedzenie będzie co najwyżej znośne, a w zdecydowanej większości nie warte wydanych pieniędzy. Tym, którzy mają na to czas i ochotę polecam gotowanie własnych posiłków, na asilijskim souku dostaniemy wypiekany na miejscu chleb oraz świeże owoce i warzywa. Ci, którzy na wakacjach gotować nie chcą mogą wybrać się do restauracji. Po owoce morza warto zajrzeć do restauracji Port XIV, przy Avenue Moulay Hassan Ben Mehdi. Dobre recenzje ma również Alibaba z marokańskim menu wzbogaconym o dania wegańskie, znajdująca się przy Avenue Abou Firass Al Hamadani.

Asilah to miejsce, do którego chętnie wrócę przy kolejnej nadarzającej się okazji. To tam kupiłam fantastyczny, ręcznie robiony wełniany koc, który dziś zdobi moją sypialnię i ogrzewa mnie w zimowe wieczory. Jeśli chodzi o klimat, obecność sztuki oraz wspaniałego wzornictwa przy ogólnej zrelaksowanej atmosferze miasteczko lokuje się bardzo wysoko na mojej liście miejsc do odwiedzenia w Maroku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s