4 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ ZANIM POJEDZIESZ DO MAROKA

Maroko, Maroko… to taki kraj, o którym niektórzy mówią Afryka dla początkujących, lub Brama Afryki. Znaleźć w tym można sporo prawdy. Bowiem jest to kraj z europejskimi ambicjami, mądrym królem i królową. Kraj afrykański, jednak rozwinięty, otwarty. Ludzie w nim gościnni, tolerancyjni. No cudo!

Niemniej jednak jest to Afryka, a nie Europa. Brzmi to jak oczywista oczywistość (w końcu większość z nas zaznajomiona jest jako tako z mapami i globusami, zatem heloooł, wiemy że to Afryka) jednak często właśnie takie oczywistości umykają nam sprzed oczu i potem przeżywamy szok.

A zatem przejdźmy do krótkiej listy tych oczywistych lub nie rzeczy, które przed wyjazdem powinniśmy poznać.

  1. RUCH ULICZNY

Otóż kiedy każdy przeciętny Europejczyk, będący uczestnikiem ruchu drogowego w pierwszym lepszym europejskim mieście, może spodziewać się w miarę przewidywalnego scenariusza przestrzegania zasad (jazda wzdłuż linii, przepuszczanie pieszych na pasach, stosowanie drogowskazów, itp.) tak w Maroku w tej dziedzinie życia obowiązuje wolna amerykanka. Lub marokanka 😉 Co to oznacza? Spieszę z wyjaśnieniem:

  • Linie na drogach, przerywane czy też ciągłe służą bardziej do dekoracji niż wyznaczania porządku na jezdni, nikt z nich nie korzysta,
  • Pieszy na ulicy jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, na równi z furmankami, samochodami mniej lub bardziej luksusowymi, końmi, wózkami z owocami i tak dalej. Innymi słowy obowiązuje tu prawo dżungli, silniejszy, szybszy i sprytniejszy wygrywa (czyli przejeżdża skrzyżowanie lub przechodzi na drugą stronę jezdni),
  • Nikt, lub mało kto używa kierunkowskazów,
  • Wszyscy trąbią i krzyczą.

Co zatem robić?

  • Przechodzić ulicę trzymając się za ręce (mówię poważnie!),
  • Rozglądać się na boki trzy razy uważniej niż u siebie w domu,
  • Patrzeć co robią inni ludzie (jeśli rusza cała grupa pozostałych przechodniów – ruszamy, jeśli wszyscy stoją – stoimy. Nie polecam wyrywać się za rączym młodzianem indywidualnie przekraczającym jezdnię – możemy nie być tak szybcy jak on).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasze pierwsze przechodzenie przez ulicę w Casablance pamiętam jakby to było wczoraj. Mój tata został nieomal przejechany przez starego mercedesa, pomimo że jak rasowy Europejczyk domagał się swoich praw machając na niego rękami. Kierowca tamtego samochodu chyba nawet tego nie zauważył. Po tym pierwszym incydencie było już tylko z górki 😉

2. TAKSÓWKI

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taksówki w większych marokańskich miastach są zdecydowanie bardziej polecanym środkiem transportu niż autobusy, które są zatłoczone, niepunktualne, a ludzie przewożą nimi dosłownie wszystko.

Są dwa rodzaje taksówek:

  • grand – taka taksówka zabiera zawsze komplet ludzi, ok. 6 osób, zatem nie liczmy na indywidualną przejażdżkę. Ma to swoje plusy, gdyż cena również rozkłada się pomiędzy wszystkich pasażerów. Takie taksówki kursują głównie między miastami i z reguły są to białe, stare mercedesy
  • petite – jest to mniejszy samochód, który jeździ trasami wewnątrz miast. Zazwyczaj czerwony. Obydwie taksówki widać na zdjęciu powyżej.

3. ZAKUPY W MEDYNIE/SOUKU

Medyna, czy też souk (z arabskiego targ) to miejsca o szczególnym charakterze. Jest to gąszcz uliczek, straganów, sprzedających oraz kupujących. Dostać tam można dosłownie wszystko, plus oczopląsu.

Po pierwsze nie dajmy się zwariować, nie kupujmy wszystkiego i targujmy się. Sprzedawcy w medynie na każde pytanie odpowiedzą twierdząco (Czy ten antycznie wyglądający dywan ma tysiąc lat? Tak. Czy ten łańcuszek to szczere złoto? Tak. Czy to stuprocentowy olej arganowy? Tak.), ale nie każda sprzedawana rzecz warta jest zachodu. Można się naciąć. Na przykład kupując olej arganowy istnieje szansa, że dostaniemy mocno rozcieńczony złotawy płyn, który obok arganu nawet nie stał. Warto kupować kosmetyki w manufakturach, do których organizowane są nawet wycieczki z oprowadzaniem i innymi bajerami. Warto kupić pufy do siedzenia (czterokrotnie tańsze, niż te sprowadzone już do Polski, trzeba kupić bez wypełnienia by dało się przewieźć), ręcznie tkane koce z wełny lub małe dywaniki, gandory (pisałam o nich TUTAJ), przyprawy, herbaty, rzeczy wykonane z mosiądzu jak tace, lub czajniczki. Można tez bardzo tanio kupić sobie zestaw uroczych szklaneczek do marokańskiej herbaty. Ostrożnie z zegarkami – wielu może skusić się na idealne podróbki, niestety większość z nich szybko przestaje działać.

Druga sprawa – rzeczy osobiste trzymamy blisko siebie i broń Boże nie zabieramy do medyny całego dobytku w postaci wszystkich kart kredytowych bądź całej gotówki. Również odradzam noszenie złotych zegarków, złotej biżuterii czy drogich, wyraźnie markowych rzeczy. Wtedy wszyscy sprzedawcy na bank stwierdzą, że śpimy na złocie i z targowaniem pójdzie znacznie, znacznie gorzej.

4. KLIMAT

Maroko jest krajem niezwykle rozległym. Północna jego część (Casablanca, Tanger, Asilah) dotyka zarówno Oceanu Spokojnego jak i Morza Śródziemnego. Nawet latem panuje tam przyjemna bryza, dzięki czemu nawet upał powyżej trzydziestu stopni jest łatwy do zniesienia. Maroko przecina pasmo gór Atlas (Chefchaouen), a co za tym idzie panuje tam górski klimat, wieczory robią się chłodniejsze. Wewnątrzkontynentalna część kraju (Fez, Meknes, Marrakesz) to już zupełnie inna historia. Latem temperatury w położonym bardziej na południe Marrakeszu sięgają do pięćdziesięciu stopni i są bardzo uciążliwe nawet dla localsów, nie mówiąc o przybyszach z północy. Agadir i Essaouira położone na podobnej szerokości geograficznej, ale nad oceanem, to raj dla surferów i plażowiczów, również podczas wysokich temperatur. Dalej na południe… rozciąga się Sahara. W dzień gorąco, w nocy zimno.

Różnorodność geograficzna i klimatyczna Maroka sprawia, że planując wycieczkę objazdową trzeba skompletować różnorodną garderobę. Sprawdzą się zatem:

  • cienkie swetry, szale,
  • długie przewiewne spodnie,
  • wygodne sandały o wyprofilowanej podeszwie (idealne do wspinaczek krętymi uliczkami malowniczego Chefchaouen),
  • pełne buty (sportowe lub trekkingowe),
  • plus oczywiście cała gama letnich ciuchów, gdyż w Marrakeszu nawet w zimie (o ile można nazwać to zimą) panuje przyjemne dwadzieścia pięć stopni,
  • lny, wiskozy, bawełny, jedwabie. Odradzam sztuczności!

Uff, dobrnęliśmy do końca! Trochę się rozpisałam, ale sądzę, że znajomość tych paru rzeczy może znacznie ułatwić naszą wyprawę do Bram Afryki.

A Wy co zabieracie ze sobą w podróże? Macie swoje sprawdzone sposoby na wycieczki w odległe krainy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s